MIĘDZYNARODOWY ALMANACH INTERNETOWY «LITERA»
ZAPRASZA!



SPIS TREŚCI
Poezja
Proza
Dramaturgia
Publicystyka i krytyka
Muzyka
Malarstwo i grafika
Foto i video
Personalia
Wyszukiwanie
Linki
Księga gości
Kontakt

«Litera» по-русски


Jan Pawlicki

POPOŁUDNIE DRZEW

RUBLOWSKI KANON TRÓJCY ŚWIĘTEJ


Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. A ujrzawszy ich podążył do wejścia do namiotu na ich spotkanie, i oddawszy im pokłon aż do ziemi rzekł: „O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością racz nie omijać sługi Twego! Przyniosę trochę wody Wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami ......” (Rdz 18, 1)

Popołudnie Drzew. Czy może być piękniejsza pora na podjęcie gości. Biały obrus w cieniu dębów, powietrze wypełnione wonią stygnących pól. Słońce nie pali już żarem południa, ale blask jego nadal szczelnie okrywa i niebo i ziemię. I lekki wiatr i szum liści, dlatego wreszcie jest czas na rozmowę o sprawach najprostszych, które okazują się być fundamentem istnienia. Bowiem co na górze to na dole, a prawa boskie po równi są prawami ludzi.

Tamto świetliste, złote popołudnie ciągle obecne jest w ikonie mistrza Andrzeja, ciepło i rozmowa która trwa na wieki w tamtym błogosławionym czasie. Dlatego wszelki ruch ustąpić musi wobec owej jedynej, kojącej impresji, aby w ciszy ujrzeć ów blask od samego słońca, od samego Ducha. To przecież Światłość Świata, taka najprostsza, ale bywa, że nigdy, nawet przez całe życie nie napotkana, w zgiełku i cieniach codzienności nie zauważona, stracona.

Aniołowie przybyli, śniadali, naczynia sprzątnięto, krzątanina ustała, i tylko kielich wciąż pełny na stole, a my wraz z Abrahamem i Sarą zasiedliśmy – jak mała Alicja – „po drugiej stronie lustra” i słuchamy popołudniowej opowieści, tamtych najważniejszych błogosławieństw.

Rublow pociągnięciem magicznego pędzla nadał temu, co ziemskie wymiar uniwersalny. Popołudnie dębów z Mamre rozszerza się po krańce kosmosu i czasu i opowiada o tajemnicach jedności, miłości, harmonii i piękna. Ale najważniejsze, że zaproszono nas wreszcie do stołu, Abraham i Sara stanęli z boku, tuż za brzegiem obrazu i „dają nam pole”, miejsca zawsze jest pod dostatkiem, i każdy może się przysiąść. Miast akcji, ruchu, wydarzenia, w ikonę wkracza najważniejsza jej postać, w nowoczesnym języku mediów nazwany „interaktywnym” widzem, u Rublowa, już od z górą pięciuset lat zasiada za stołem jako czwarta postać ikony, by posilać się wraz z aniołami. A kielich, Święty Graal nigdy na wschodzie nie zagubiony, zawsze pełen wina – krwi chrystusowej jest właśnie dla niego, dla nas, dla każdego z nas.

A tam popołudnie się złoci i nieprzerwana jest modlitwa barw. Śpiew żółci, czerwieni, błękitu i zieleni. Rozmowa pasteli i jaskrawości. Aniołowie zastygli w sobie, w palecie kolorów, która spaja ich, zlewa, łączy w jeden nie rozdzielony organizm tajemnej nierozdzielnej, lecz i nie wymieszanej Przenajświetszej Trójcy. Jak nie wymieszana a zarazem nierozdzielna jest tęcza łącząca niebo i ziemię i samą siebie.

A tam obrus czysty i biały, i aureole są białe, i są jak sklepienie nad złotem kielicha, i to jest krąg pierwszy ikony. A kielich jest złoty, bo złote są skrzydła i trony aniołów, aby stał się kielich naczyniem dla całej świętej, w złoto wcielonej Boskiej Istoty, i to jest krąg drugi ikony. I wino z kielicha, jak krew z brązu dźwięczne, czerwone spływa na stopy i włosy aniołów, i to jest krąg trzeci, ostatni, najgłębszy ikony. W trzech kręgach, trzech barwach, w trzech objawiona aniołach zasiadła pod dębem Przenajświętsza Trójca. W jej szatach mieni się, gra blask popołudnia, w jej szatach lazuryt nieba, zieleń łąki, granat porfiru i ochra piaszczystej ziemi. Bo materia to szaty aniołów, a szaty aniołów to siedem jest dni stworzenia. A siedem dni stworzenia odpoczywa w sadach ogrodu, którego imię jest – Eden, na Wschodzie.

w starym sadzie motyl stary

pofarbował świt

i znikł

w starym sadzie pióra stare

rozpostarły

pawi krzyk

w starym sadzie ranek stary

rozbudzony wstał

i bladł

w starym sadzie księżyc stary

na konary

srebro kładł

w starym sadzie jabłoń stara

znowu

otworzyła sklep

w starym sadzie bażant stary

złoci

popołudnie drzew.....”





web design © alias