|
|
Anton
Niesmijanow
WIERSZE
Głównym moim hasłem - "Pisanie jest dobrem, gdy czytanie jest
rozkoszą". Z tego wynika, że twórczość moja będzie trwała dopóki
ktokolwiek z czytelników będzie miał przyjemność od kontaktu z moimi
tekstami. Ja sam czytam swoje wiersze z wielką przyjemnością. Tak naprawdę
uważam każdego poetę tylko za pośrednika, zresztą, posiadającego własny
głos, dlatego mam normalny stosunek do tego, że kilka osób odbiera tę samą
falę, dzięki Bogu, że w ogóle odbierają. Nie lubię, gdy ktoś usiłuje
dostroić się do samego poety, a nie zrozumieć to, co za nim stoi, wtedy są
zakłucenia na linii, czasem śmieszne, częściej - przykre i głupie.
Największe szczęście - znaleźć swoją falę, nową, która może przynieść
radość poznania tak temu, kto pisze, jak i temu, kto czyta. Mam nadzieje,
że jest to możliwe...
Antoni Niesmijanow
GWAR
- Z nieszczęścia, czy ze szęścia, ileż można pić?
Weź mały skrawek płótna, żeby tę dziurę zaszyć.
- A czyżby można małym skrawkiem taką dziurę zaszyć?
Tylko napojem z jasnych ziół można tę dziurę zalać.
- Z nieszczęścia, czy ze szęścia, a ty już lepiej nie pij.
Weź średni skrawek płótna, i tę dziurę zaszyj.
- A czy średnim skrawkiem dziurę tę zaszyję?
Tylko napojem z szarych ziół chyba ją zaleję.
- Z nieszczęścia, czy ze szęścia, a ty tak wciąż i pijesz.
Weź wielki skrawek płótna, nim dziurę tę zaszyjesz.
- A i wielkim skrawkiem tej dziury nie zaszyję.
Tylko napojem z czarnych ziół po brzegi ją zaleję.
Na całe serce dziura ta, na całej duszy mej.
Zaszyję - zgaśnie ognik, co płonie w głębi jej.
* * *
Raz proste baby w Internecie, prawdziwych chłopów znaleźć chciały.
Podobno, nie ma ich na świecie, a ci, co są - to są cymbały.
Komputer, modem, przeglądarka, na wielki portal weszły w mig,
wpisały prosto: "chłop prawdziwy", i na przycisku "szukaj" - klik!
Znalazły stronę... Piwo... piwo... motory... dziwki... sport i cash...
I proste baby wręcz zemdliło, gdy wybuchł reklamowy flesh.
Już stamtąd chciały uciec baby - banery lazły z wszystkich łącz:
"Anal i hardcore, teens and babies" - ekran zalewał porna gąszcz.
W końcu zawiesił się komputer. Tak wirus weń głeboko wszedł,
że trzeba było wzywać serwis, żeby naprawić babom sprzęt.
Przyszedł przystojny prosty chłopak, przywrócił pecetowi moc.
A potem... częstowały kawą... Nad ranem nawet dały koc...
Nie grzebcie baby w Internecie, prawdziwe chłopy są na świecie!
|
Tłum. z rosyjskiego Vladimir Stockman
|