MIĘDZYNARODOWY ALMANACH INTERNETOWY «LITERA»
ZAPRASZA!



SPIS TREŚCI
Poezja
Proza
Dramaturgia
Publicystyka i krytyka
Muzyka
Malarstwo i grafika
Foto i video
Personalia
Wyszukiwanie
Linki
Księga gości
Kontakt

«Litera» по-русски


Susanne Molly
DEPRESJA

--------------------------------------------------
Moja historia
Autor: smolly
Data: 15.07.05, 18:31
--------------------------------------------------

Napisałam to dzisięć tygodni temu - od tamtego czasu zażywam leki na depresje, które na razie w ogóle nie pomogły:

Mój mąż od kilku ostatnich miesięcy bardziej interesuje się życiem wirtualnym, niż realnym. Póki o tym nie wiedziałam wszystko byłó w porządku (jestem przyzwyczajona do tego, że dużo czasu spędza przy komputerze i nie sądziłam, że zaczął interesować się "poszukiwaniem bratnich dusz"). Ale w pewnym momencie mąż zachował się tak, jak nigdy przed tym: zrobił się nerwowy - tak to wyglądało, że zależało mu na tym, żebym się zainteresowała tym wszystkim, co się zaczęło dziać w jego wirtualnym życiu: rózne rozmowy na temat twórczości, konkursy, w których uczestniczy, jego sympatji i antypatji. Faktycznie, nie przywiązywałam do tego wagi, chociaż były momenty, które mnie trochę dziwiły, naprzykład bardzo emocjonalnie opowiadał naszemu znajomemu jak wirtualnie pokłócił się z pewnym facetem, bo, jak tłumaczył, "musiał bronić dziewczyny, którą wczyscy niesprawiedliwie krytykują". Nasz znajomy nawet stwierdził wówczas, że chyba mój mąż w niej się zakochał. Ja, osoba bardzo skłonna do zazdrości, wówczas zupełnie nie zareagowałam na to, pewnie dlatego, że mąż nigdy przedtem nie dawał mi powodu do zazdrośći (mogłam byc zazdrosna o czas, który poświęca nie mnie, - ale nigdy o kobietę). Ale mąż (świadomie czy nie) zrobił wszystko, żebym się zaczeła interesować jego wirtualnymi przyjaciółmi i przyjaciółkami. I kiedy dowiedziałam się, że wlaśnie do tej "skrzywdonej" pisuję długie listy na temat tego, że znajomość z nią i z jej twórczością dużo mu daje i napewno zmieni jego życie, że mają ze sobą dużo wspólnego (a równocześnie do mnie zaczął mówić teksty, z których praktycznie wynikało, że nie tak znów idealnie pasujemy do siebie) - zabolało. Najpaskudniej poczułam się, kiedy się okazało, że wspólnie z tą dziewczyną napisali artykuł, z którego mój mąż był bardzo dumny (może własnie o to chodziło, że miałam go chwalić? ale w trakcie pisania tak jakoś nie wprost mówił mi o tym, że ja się nie zainteresowałam. Na moje pytanie dlaczego wcześnie mi nic nie mówił stwierdził, że się bał jak ja na to zareaguję.) Może niepotrzebnie zgodziłam się na drążenie tego tematu, ale nawet po nocach opowiadał mi o swoich wirtualnych przeżyciach i robiło mi się coraz ciężej na sercu, szczególnie kiedy zadawał pytanie: "Ale mogę się z nią przyjaźnic?" i mówił o męskiej naturze i wirtualnej miłości... Zresztą za każdym razem nie zapominał dodawać, że chodzi wyłącznie o twórczość, bo ona w nim rozbudza twórczą energję, bo jest osobą interesującą i we wszystkim się zgadzają. Im dalej trwały te wyjaśnienia, tym bardziej pogrążałam się w bólu i zaczynałam czuć pustkę wewnetrzną. Zaczęłam dzielić się z koleżankami (oczywiście, nie wszystkimi szczegółami), ale dobre rady w niczym mi nie pomogły, nie potrafiłam zatrzymać procesu popadania w depresje. W ciągu kilku tygodni doprowadziłam się do całkowitego dołka psychicznego. Wiem, że jedynym lekiem w tej sytuacji jest zmiana kierunku myśli, ale nie mogę myślić o niczym innym...





web design © alias