|
|
PROZA
Johann Keib. O
miłości do zwierząt
Często mi zadają pytanie: czemu nie mam psa? Czyżbym nie
lubił zwierząt? Czyżbym był takim odludkiem, że nie chcę mieć
przyjaciela? Uważam, że zwierzęta - to są żywe myślące istoty, i
włąśnie dlatego nie chcę mieć psów, ponieważ je kocham.
Anna Korol. Trzy
miniatury
Pamięć dostrzega szczegóły. Jest krainą luster, które,
większe i mniejsze, oprawione w drewno lub złoto, są ustawione w
rzędy albo jedno naprzeciw drugiego. W nich odbijają się cienie
dawnych zdarzeń. W długich korytarzach luster, gdzie światło
przebija z wysokich okien, można przechodzić z jednego labiryntu do
drugiego, a potem wyjść i zamknąć za sobą drzwi, nie wiedząc, że ten
świat nigdy nie zostaje pusty. Jego mieszkańcy wyglądają jak lalki:
małe postacie w kolorowych ubraniach z różnych epok. Wychodzą ze
swoich ukryć, kiedy czują się samotnie i podają sobie ręce.
Anna Korol. Oda do
dnia niedzielnego
- A co dzisiaj będziemy robić? - Najpierw muszę
dowiedzieć się jaki dzisiaj jest dzień. - Nie wiesz? - Nie
wiem. Po co miałbym pytać?
Susanne Molly.
DEPRESJA
Może niepotrzebnie zgodziłam się na drążenie tego tematu,
ale nawet po nocach opowiadał mi o swoich wirtualnych przeżyciach i
robiło mi się coraz ciężej na sercu, szczególnie kiedy zadawał
pytanie: "Ale mogę się z nią przyjaźnic?"
Vladimir
Stockman. Stacja Noc
Wielu ludzi wolą kolej od każdego innego środka
transportowego. Przecież kolej zawsze dokądkolwiek doprowadzi. Każdy
z nas wcześnej czy później znajduje się w wagonie, który pędzi tam,
gdzie czeka na niego nieznane szcęście, przecież wiadomo, że
szczęście nasze za siódmym lasem, tam, gdzie nas nie ma.
Vladimir Stockman.
Echolalia
Gdy Finogen zmarł, nikt praktycznie tego nie zauważył.
Jak, zresztą, nikt i nie wiedział, że w ogóle żył. Dlatego stypa po
Finogenu odbyła się bardziej niż skromnie.
Vladimir Stockman.
Cały ten cyrk
Gorszym od cyrku może być tylko teatr. Ci zadufani,
pewni siebie aktorzy, którzy udają, że pokazują głębię ludzkich
uczuć i stosunków, jak gdyby ta głębia istniała w rzeczywistości, te
zakurzone, jakby znalezione na śmietnisku dekoracje, imitujące
rzeczy realnego swiata, publiczność, obłudnie udająca, że ją porusza
to, co się dzieje na scenie...
Olga Toropowa.
Opowiadania
Wiatr wertował jego książkę i porwał do morza notatkę z
jej adresem. Poznali się wczoraj na wycieczce. Nigdy nie widział
takiej urody. Minął urlop, on wrócił do domu, ale nie umiał jej
zapomnieć . Śniła mu się, zatrzymywał na ulicy podobne do niej
dziewczyny, patrzył im w twarze i stale rozczarowywał się. Czasami
wydawało mu się, że popada w obłęd. Potem zaczął szukać według
planu, ona mówiła, że pracuje w kawiarni obok kina.
|
|