MIĘDZYNARODOWY ALMANACH INTERNETOWY «LITERA»
ZAPRASZA!



SPIS TREŚCI
Poezja
Proza
Dramaturgia
Publicystyka i krytyka
Muzyka
Malarstwo i grafika
Foto i video
Personalia
Wyszukiwanie
Linki
Księga gości
Kontakt

«Litera» по-русски


Andrej Griszajew
WIERSZE

*  *  *

Boga nie ma, – ciocia rzekła,
Poszła precz i placek piekła.
Nie – to nie. Na krześle stałem,
Na tym krześle stojąc spałem.
Ptaki za oknem śpiewały,
Dom swym śpiewem kołysały.
Wujek rower reperował,
Wujek jest, a gdzie jest rower?
Kotka czai się i patrzy:
Krzesło płonie, co to znaczy?
Płonie dom, za oknem płonie.
Ciocia mówi coś wujkowi…



*  *  *

„Będę czekała na ciebie pośrodku sali”, –
Ładna Marysia wczoraj powiedziała.
I uciekła. Ona nie wiedziała,
Że nie zobaczy, ładna, tamtej sali.

I ja nie wiedziałem, i chwile liczyłem,
I po mieszkaniu w butach kroczyłem,
Jak na swięto na nasze spotkanie czekalem,
Marysia, Marysia, - wciąż powtarzałem...

Lecz salę tę gdzieś przeniesiono,
Marysia nie moją już jest narzeczoną
I w sali komuś obrączkę nakłada...
Lecz tak się nie zdarza. To nie wypada.

A zdarzy się tak: była piękna sala,
W sali tej moja Marysia stała,
Z uśmiechem, w ręku książkę trzymała
Pośrodku sali mi ręką machała.



*  *  *

W domu ktoś zapala światło
Muzyka grzechoczy
Tak grzechoczy, 
Niby nas
Zna na wylot wszak
Oto krzesło, oto cisza
Moje ręcę, oczy
W ciszy jak zajączek jestem,
Jak porzeczki krzak

Muzyka porywa nas
Zgniata i gruchocze
My płyniemy lekko tak
Usta milkną wnet
Oto uszy moje, oczy, 
Oto brzuch i krocze
W nory ciszy śpieszę się,
Ślepy niby kret

O muzyko, zabij mnie
Zaprowadź do siebie
Doprowadź do siebie
Moją senną twarz
Przed nieszczęściem ochroń mnie,
Miecz swój wprowadź we mnie
Ale słowo wypowiedzieć
O mnie się nie waż.



* * *

W organiźmie moim znaleziono cegłę.
Jaki dziwny ten świat!
Całowaliśmy się pod latarnią, pamiętam.
Tyle mineło lat...

Obiecałaś nigdy ode mnie nie odejść.
Bzdury opowiadałaś...
Jakże mogłaś o mnie zapomnieć?
Jak to się stało?

I oto leżę z tą cegłą wewnątrz. 
A dookała biel.
Chodź, siostrzyczko, do mnie i popatrz,
Jaki ja znoszę ból.
Albo inaczej: ja tego nie zniosę, 
Sam odlecę w rózowe niebiosa...
Ale nie puszcza cegła w niebiosa,
Chyba tego nie zniosę.

Moja kochana, ze wszystkich chwil
Znajdź dla mnie choćby tą jedną.
Ja, moja droga, nie mam już sił.
Pójdę niedługo na dno.
Weź, proszę, cokolwiek, byleby ciężkie
I nie oszczędzaj sił:
Trzaśnij we mnie i rozbij tę cegłę.
No, moja droga, bij!


Tłum. z rosyjskiego Vladimir Stockman i Anna Korol



web design © alias