* * *
Oto i sen – to zaledwie cząstka
Zobaczywszego nasienie świata…
ile?
wątpliwości przelano,
tak niech nie będziemy sądzeni!..
Tylko –
Jak długo to wszystko…
1969, Kijów
* * *
Jak było tam,
gdzie fale tak pośpiesznie
dążyły objąć
swą swawolą bogów,
tak się skończyło...
i w jesieni,
przykrywszy się całunem marzeń,
szumnego życia burzę obejmując,
śpieszymy się naruszyć
szeptem straty
tragedię obrazów zwiędłych.
* * *
Życie księżyca jest podobne do
księżycowego życia...
Tak, jak istota rzeczy -
do rzeczywistości światła
księżyca,
który żyje pod księżycem…
* * *
Za cieniem stojąc
jesteśmy powołani
aby pojąć:
czy jesteśmy warci
żywego,
pierwotnego
i nie-częstego
swą grą
zawołać?
1970, Kijów
* * *
Genadiuszowi Ajgiemu
O, jakże zmieścić, gdzieże?
O, ile jest powagi, jakże?
Pokonać... i ośmielić się?..
I czyżby tylko ty,
lub ja, lub inni?
A, może, przedtem?
Czy tylko w tamtych?
O, tego wypić nie potrafię...
O, czułość, która użyczona...
I czułe jest oczekiwanie...
i oczyszczenie; i dążenie,
i znów, i od początku tak,
jak przedtem tamci, którzy niby
i byli i... zapomnieli,
i zyskali, i zaśpiewali
gotowe w odpowiedzi i... zawstydzone.
I będziemy zawsze, jak niegdyś szukaliśmy
miłości szczerej, i miłowani!
O, miłość, w baśń ubrana,
o, ból i biada!
Byli, i nazawsze,
i tu, i jutro, lecz...
jak prędko da się zmieścić
miłość i „nigdy w miłości”,
moją i waszą
miłość, MIŁOŚĆ?..
* * *
Walentemu Sylwestrowowi
I dłonie chłopca wzniesione
przed chwiejnym światem
są pełne łaski!..
W bagnistej glebie podstaw,
gdzie spóźniony mnich
wychylił utracony kubek
oszczerstwem go olśniwszy,
niech nie wystygnie
ubrana w rzadkie liścia
przeczuta i skrzypiąca
rysa, która ze zdziwieniem,
umyta wielkanocnym wiatrem,
dotknęła gładzi szkła...
I w sercu białym i zmęczonym
powstała pieśń – młodzieńcza troska,
smuga światła, cierpka jak zapach
z dzieciństwa ulubionej książki...
…A biel na bieli –
jak cień w cieniu,
jak we śnie sen,
niepodważalne w zacnym, –
spokojny slad pozostawiła
w duszy, gdzie nie ma duszy
dla nas, tych, co kochali...
* * *
Ja płaczę,
po co mi
zapłakanemu
oceany muzyki
słyszą się…
1975, wiosna, Kijów
* * *
I oto tak, bez dzwięku
odlecimy
(nie wiem)...
To, co podwładne, kłamstwem poi,
tli się...
a opowiedzieć komukolwiek -
tak samo spieni się,
jak tylko sercem
potrafisz ukłóć żyjącego...
i czyżby grzesznych zabawiając,
są zapomniane cienie?
15.10.1973, Kijów
* * *
Niepostrzeżenie nastąpiło jutro:
pamięci zamek zamkiem jest zamknięty
przez okiennice światło przedostaje
do piekła nocnych dróg.
Korzenie testamentu westchnienie przedłużają...
24-25.05.1987, Achtyrka
* * *
Na co są mi potrzebne
te białe palce?
Lekkomyślność wędrowca
i - ciężkie sny?
Rozpocząłem tę grę
co niegodna jest starca
i udawać beztroskę
coraz trudniej jest mi.
Młodość - sędzia najlepszy,
nie każdy potrafi
nie kochając obłoków
za nią zdążyć na czas.
11.10.1983, Kijów
* * *
Spełnienia zapomniane drogi
i możliwości co nie przeszły w smutek...
Jak myśli-szczęścia ślad na szkle
ogień uznania płonie niewidzialny
w okienku mojej zaniedbanej doli...
* * *
Jedynie z wierszem pozostało się podzielić
myślami swymi. Otóż, we śnie
tak często nie pamięta się o wiośnie
jak o możliwości przetrwać
w powłoce, którą śnimy!
* * *
Jak wieczna miłość czasem jest nietrwała -
tak ty beztroska jesteś, ale ze mną
przychodzi wola... oraz spokój.
W tym świecie szczęścia nie ma,
o jakże jasny, jasny, jasny księżyc jest!
|